mój sposób na pozbycie się niechcianych "przyjaciół"


Obiecałam,że podzielę się informacjami o tym jak pozbyłam się trądziku:_)
i oto jest ten post:)

Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo czekałam na ten czas kiedy będę mogła o tym mówić w czasie przeszłym:)

Co prawda znamiona jeszcze mam ale skóra potrzebuje jeszcze troszkę czasu by się zregenerować:)

Ulubione miejsca pryszczy na mojej twarzy: czoło, policzki, okolice oczu, broda,

Mój problem zaczął się jakoś w  październiku 2012 roku;/ 
Początkowy trądzik przemienił się w  zmiany na tle hormonalnym. Najprostszym wyjściem byłoby po prostu branie hormonów, ale ja nie chciałam ponieważ mój żołądek i tak dużo przecierpiał przez leki na stawy które brałam;/ więc zaczęłam od maści przepisywanych przez okolicznego dermatologa;/
I tu dopiero była jazda!!! Pani dermatolog chyba testował na mnie wszystkie po kolei, większość z nich nie pomagała tylko jeszcze gorzej szkodziła. Moja cery zrobiła się bardzo wrażliwa, nie goiła się i...byłam już u skraju sił...;/

 Po jakimś czasie zmieniłam dietę: mniej słodyczy, ostrych rzeczy. Wybrałam się do innego dermatologa, Który po długim wywiadzie ( w końcu!) przepisał mi antybiotyk ( nie pamiętam nazwy) oraz leki: zincas, lancid-i tu znowu uczulenie. Po tygodniu stosowania antybiotyku moja skóra jakby ucichła-pierwsza radość!!!:)

Później to już tylko wapno raz dziennie. 
Dziewczyny w szkole zrobiły mi dwa razy oczyszczanie.

Pani Agata, u której miałam praktyki w salonie, dała mi też kilka cennych rad:
codzienne mycie twarzy woda utlenioną, stosowanie kremu physiogel-jest on nawilżający a moja skóra bardzo tego potrzebowała.
Oprócz tego zmieniłam kosmetyki-żadnych, które zamykają pory na cały dzień;/

Niedawno byłam też na zabiegu oczyszczania z kwasami u pani Agaty.
I kilka dni po tym zabiegu w końcu mogłam odetchnąć;p

Czuję się i wyglądam dużo lepiej:D


Słyszałam o wielu sposobach na trądzik, wiele z nich wypróbowałam, to co mi nie pomogło:
-Solarium! - był jeszcze większy wysyp;/
-leki i maści przepisywane bez recepty i kontroli lekarza-mogą bardzo zaszkodzić;/
-bratek, drożdże, aloes- kremy i tabletki tego typu- nic nie dały;/
-mycie twarzy białym mydłem- o nie!
-ziołowe herbatki...ha ha ha 
-nic co ma skład alkohol!
-leki sterydowe-bez ścisłej kontroli lekarza na pewno nie- a ze mną tak zrobiono;/



Przez cały czas nawilżam cerę stosując krem physiogel na noc i na dzień-pod makijaż:)



Krem BANDI stosowałam dwa tygodnie przez zabiegiem z kwasami:)
wspomaga on proces zabiegu po wykonaniu kwasów w salonie kosmetycznym oraz przygotowuje cerę do zabiegu:)
Dla mnie jest ok:) Świetny zapach, konsystencja, dobrze się wchłania oraz nie uczulił!:)





Mój nowy podkład, którym już się chwaliłam ale pisze jeszcze raz ponieważ bardzo go polubiłam.
Jest delikatny ale dobrze kryje, nie zamyka porów i jest bardzo wydajny:)
 Świetnie maskuje cienie pod oczami:)
Jestem w 100% zadowolona, nie czuję maski na twarzy, ładnie wygląda przez cały dzień, stosusje go na krem physiogel. Wykańczam makijaż pudrem oraz różem:)

Niedługo będę mogła w końcu pokazać makijaże na blogu:)




Każdy ma ją  domu i nie zdaje sobie jak cenne ma właściwości:)

Jeśli ktoś liczył na zdjęcie przed i po to nie będzie;p




Dzisiejszy post to nie żaden profesjonalny poradnik, to tylko opis moich przeżyć oraz sposobów, które na mnie akurat podziałały:)


Dziękuję za odwiedziny i poświęcony czas na moim blogu:)
Mam nadzieję, że mój dzisiejszy post pomoże komuś z podobnym problemem:)

Następny post- relacja ze Spotkania Blogerek:) 

Zapraszam!:) 










Etykiety: , , , , , ,